19 listopada 2015

Skrajności

Ciszą słodzę kawę w kuchni z twoim cieniem
Odbieram bez ruchu milczący telefon westchnieniem
Bezsennie śnię w zbyt dużym łóżku zimnym
Bezdźwięcznie krzycząc uciekam od innych
Zbyt mokra woda zmywa moje zbyt suche łzy...

Pisze listy których nie potrafisz odczytać
Śpiewam piosenki których rytmu nie czujesz
Maluje obrazy których barw nie dostrzegasz

Dzisiaj nie spadają gwiazdy
To niebo runęło mi na głowę

D.Gyal


Nagość

Tak mocno mnie rozebrałeś
Z płaszcza cielesności
Az do nagiego serca
Tak odarta z materii
Obnażona do samej duszy
Zostałam między życiem a marzeniem

D.Gyal

1/2

Zawieszeni
Między nocą a dniem
Między jawą a snem
Stoimy gdzieś w połowie
Pol myśli w mojej głowie
Do polowy o Tobie

Niedokończeni
Na półpiętrze stojąc
Kroku pewnego się bojąc
Półmetek emocjonalny
W połowie idealny
Na pól wykonalny

D.Gyal

Preromantyzm

Role się odwróciły.
Jestem małym Werterem
I czasem już nie mam siły,
Lecz nie bawię się rewolwerem.
Mam tylko swoją Lottę
I to uczucie z nadziei,
Że nie musi być jak pisał Goethe
I los nasz się kiedyś odmieni.

D.Gyal

Notatka epistolarna

Szanowny Panie,
Przeszkadza mi Pan w czytaniu
I w myśl się Pan pcha bez ustanku
I również mi Pan przeszkadza
Zasypiać, więc śnię o poranku.
We śnie mi Pan także
Raczy przeszkodzić niegrzecznie,
Gdy swoim grzesznym uśmiechem
O dreszcz mnie przyprawia bezsprzecznie.
Lecz nie przeszkadza mi wcale
Gdy Pana widuje mój Panie,
Dlatego ośmielę się spytać:
Kiedy następne spotkanie?

D.Gyal

***

Twój zapach
Jak mgła wypełniona wspomnieniem
Błądzę w niej błogo
Widzę płynący wodospad wczorajszych uczuć
Zamknę powieki i utonę w mglistej wodzie
A objęcia Twoje zastąpi Morfeusz

D.Gyal