2 października 2016

Październikowa wiosna

A więc:
Spacer Łodzią poranną.
I cóż, że się tak nie zaczyna?
Kiedy ja chcę i mogę
Wstąpić na nową bytu drogę!

Zgiełk tramwajów
I pozatramwajowych
Wielce szanownych panów -
Październikowy.
Ale jakże on piękny, miarowy!

Futurystycznie,
Przemierzam uliczne okręgi i styczne.
Muśnięta kurzawym miasta oddechem,
Z uśmiechem.


D.Gyal

Somnium

Dziś jeszcze raz ostatni śnić Cię będę
O nieziszczalny
Albowiem niewykonalnym pozostać musisz
Nocą więc w głowie mej nastań
Słodki koszmarze mej duszy
Niech Cię pożegnam dostatnio
Zanim odejdziesz na wieki
Bym mogła wreszcie utulić
Napuchłe Tobą powieki


D.Gyal

Ile Cię trzeba cienić...

Kochany mój,
Jakże Ci pięknie połyskuje
Ta łza jesienna
Z rdzawych powiek okien starowarszawskich

Najdroższy,
Jakże się skrzy urokliwie
Owoc styczniowych chmur
Co przykrył twą nagość pofranciszkańską

Mój miły,
Jakaż Ci powabna wciąż młodość wykwita
Mimo upływu lat
Zielenią belzacko kwaczącą

Jedyny,
Jakiż masz szelest błogi
Tą łąką, tym wiatrem, tą wodą bugajski
Lipcowy


D.Gyal