2 października 2016

Ile Cię trzeba cienić...

Kochany mój,
Jakże Ci pięknie połyskuje
Ta łza jesienna
Z rdzawych powiek okien starowarszawskich

Najdroższy,
Jakże się skrzy urokliwie
Owoc styczniowych chmur
Co przykrył twą nagość pofranciszkańską

Mój miły,
Jakaż Ci powabna wciąż młodość wykwita
Mimo upływu lat
Zielenią belzacko kwaczącą

Jedyny,
Jakiż masz szelest błogi
Tą łąką, tym wiatrem, tą wodą bugajski
Lipcowy


D.Gyal

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz