Kochany mój,
Jakże Ci pięknie połyskuje
Ta łza jesienna
Z rdzawych powiek okien
starowarszawskich
Najdroższy,
Jakże się skrzy urokliwie
Owoc styczniowych chmur
Co przykrył twą nagość
pofranciszkańską
Mój miły,
Jakaż Ci powabna wciąż
młodość wykwita
Mimo upływu lat
Zielenią belzacko kwaczącą
Jedyny,
Jakiż masz szelest błogi
Tą łąką, tym wiatrem, tą
wodą bugajski
LipcowyD.Gyal
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz