Spadam,
lecę w dół
w przepaść.
Zostają łzy
jak ślady na śniegu
tak lodowate...
Zima w moim sercu
i umyśle.
Przepadłam.
Nie istnieję.
Nie ma mnie.
Egzystencjalny koniec.
Dlaczego tak?
Wielka wyrwa w sercu,
jak ta przepaść w którą wpadam.
Boli...
A kto to pojmie?
ten kto to przeżył...
Ale kto przeżył prócz mnie?
nikt, bo mnie już nie ma.
D.Gyal
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz